W kierunku pokoju nieuzbrojonego i rozbrajającego
„Pokój z tobą!”
To starożytne pozdrowienie, nadal używane na co dzień w wielu kulturach, w wieczór Paschy nabrało nowego znaczenia w ustach zmartwychwstałego Jezusa. Jego Słowo: „Pokój wam” (J 20, 19.21) nie tylko wyraża życzenie, ale dokonuje ostatecznej przemiany w tych, którzy je przyjmują, a tym samym w całej rzeczywistości. Dlatego następcy Apostołów każdego dnia i na całym świecie głoszą najcichszą rewolucję: „Pokój z wami!”. Począwszy od wieczora, gdy wybrano mnie na Biskupa Rzymu, chciałem włączyć moje pozdrowienie do tego chóralnego zwiastowania. I pragnę potwierdzić, że jest to pokój zmartwychwstałego Chrystusa, pokój nieuzbrojony i rozbrajający, pokorny i wytrwały. Pochodzi on od Boga, Tego, który bezwarunkowo miłuje nas wszystkich[1].
Pokój zmartwychwstałego Chrystusa
Chrystus – nasz pokój, jest Tym, który zwyciężył śmierć i zburzył mury oddzielające ludzi (por. Ef 2, 14) – to Dobry Pasterz, który oddaje życie za swoją owczarnię i ma wiele owiec poza zagrodą (por. J 10, 11.16). Jego obecność, Jego dar, Jego zwycięstwo znajdują oddźwięk w wytrwałości wielu świadków, dzięki którym dzieło Boga trwa w świecie, stając się jeszcze bardziej widoczne i jaśniejące w mroku czasów.
Kontrast między ciemnością a światłem nie jest bowiem jedynie biblijnym obrazem opisującym cierpienia, z których rodzi się nowy świat: jest to doświadczenie, które nas przenika i wstrząsa nami w związku z próbami, napotykanymi w sytuacji historycznej, w jakiej żyjemy. Jednak, by nie pogrążyć się w ciemności, trzeba widzieć światło i w nie wierzyć. Jest to konieczność, do której przeżywania w sposób wyjątkowy i uprzywilejowany powołani są uczniowie Jezusa, ale która na wiele sposobów może otworzyć drogę do serca każdego człowieka. Pokój istnieje, chce w nas zamieszkiwać, ma łagodną moc oświecania i poszerzania rozumu, opiera się przemocy i ją pokonuje. Pokój ma tchnienie wieczności: podczas gdy w stronę zła woła się: „dość”, pokojowi szepcze się: „na zawsze”. W tę perspektywę wprowadził nas Zmartwychwstały. W tym przeczuciu żyją kobiety i mężczyźni budujący pokój, którzy przeżywając dramat tego, co Papież Franciszek nazwał „trzecią wojną światową w kawałkach”, nadal opierają się skażeniu ciemności, jak strażnicy w nocy.
Niestety, możliwe jest również coś przeciwnego, czyli zapomnienie o świetle: traci się wtedy realizm, ulegając częściowemu i wypaczonemu obrazowi świata, naznaczonemu mrokami i lękiem. Niemało jest dziś osób, które realistycznymi nazywają narracje pozbawione nadziei, ślepe na piękno innych, zapominające o łasce Boga, który zawsze działa w sercach ludzkich, nawet jeśli są one zranione grzechem. Św. Augustyn zachęcał chrześcijan do nawiązania nierozerwalnej przyjaźni z pokojem, aby strzegąc go w głębi swojego ducha, mogli promieniować na otoczenie jego jasnym ciepłem. Zwracając się do swojej wspólnoty, napisał: „Jeśli chcecie innych przyciągnąć do niego [pokoju], wpierw sami go miejcie i przestrzegajcie. Niech to w was goreje, czym innych macie zapalać”[2].
Niezależnie od tego, czy mamy dar wiary, czy wydaje nam się, że go nie posiadamy, drodzy bracia i siostry, otwórzmy się na pokój! Przyjmijmy go i uznajmy, zamiast uważać go za daleki i niemożliwy. Pokój jest nie tyle celem, co obecnością i wędrówką. Nawet jeśli spotyka się z oporem zarówno w nas, jak i poza nami, strzeżmy go jak małego płomienia zagrożonego burzą, nie zapominając o imionach i dziejach tych, którzy nam o nim dawali świadectwo. Jest to zasada, która kieruje naszymi wyborami i je determinuje. Nawet w miejscach, gdzie pozostały jedynie gruzy i gdzie rozpacz zdaje się nieunikniona, właśnie dzisiaj znajdujemy tych, którzy nie zapomnieli o pokoju. Tak jak w wieczór Paschy Jezus wszedł do miejsca, gdzie przebywali przerażeni i zniechęceni uczniowie, tak pokój zmartwychwstałego Chrystusa nadal przekracza drzwi i bariery dzięki głosom i twarzom Jego świadków. Jest to dar, który pozwala nie zapominać o dobru, a uznawać je za zwycięskie, wybierać je na nowo i wspólnie.
Pokój nieuzbrojony
Tuż przed pojmaniem, w chwili głębokiego zaufania, Jezus powiedział do tych, którzy z Nim byli: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat”. I zaraz dodał: „Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka” (J 14, 27). Zaniepokojenie i lęk mogły, rzecz jasna, dotyczyć przemocy, która wkrótce miała w Niego uderzyć. Analizując głębiej, Ewangelie nie ukrywają, iż powodem zaniepokojenia uczniów była Jego pokojowa odpowiedź. Drogę tę kwestionowali wszyscy – Piotr jako pierwszy – jednak Nauczyciel prosił, aby nią podążali za Nim do końca. Droga Jezusa jest nadal powodem niepokoju i strachu. A On stanowczo powtarza tym, którzy chcieliby Go bronić: „Schowaj miecz do pochwy” (J 18, 11; por. Mt 26, 52). Pokój zmartwychwstałego Jezusa jest nieuzbrojony, ponieważ taka była Jego walka w konkretnych okolicznościach historycznych, politycznych i społecznych. Chrześcijanie muszą wspólnie stawać się profetycznie świadkami tej nowości, pamiętając o tragediach, w których zbyt często byli współwinni. Wielka przypowieść o sądzie ostatecznym zachęca wszystkich chrześcijan do działania z miłosierdziem w takiej właśnie świadomości (por. Mt 25, 31-46). Czyniąc to, znajdą u swojego boku braci i siostry, którzy na różne sposoby potrafili wysłuchać cierpienia innych i wewnętrznie uwolnili się od iluzji przemocy.
Chociaż obecnie nie brakuje osób o sercach gotowych na pokój, ogarnia je wielkie poczucie bezsilności wobec coraz bardziej niepewnego biegu wydarzeń. Już św. Augustyn zwracał uwagę na pewien szczególny paradoks: „Trudniej jest sławić pokój, niż go mieć. Jeśli go chcemy sławić, wysilamy się, szukamy znaczenia wyrazów, ważymy słowa; jeśli go chcemy posiąść bez żadnego trudu osiągamy i posiadamy”[3].
Kiedy traktujemy pokój jako odległy ideał, w końcu nie uznajemy za skandaliczne, że można mu zaprzeczyć, a nawet prowadzić wojnę, żeby go osiągnąć. Wydaje się, że brakuje właściwych idei, wyważonych słów, umiejętności powiedzenia, że pokój jest blisko. Jeśli pokój nie jest rzeczywistością, której doświadczamy i którą należy chronić i pielęgnować, to w życiu domowym i publicznym rozprzestrzenia się agresja. W relacjach między obywatelami a rządzącymi dochodzi do sytuacji, w której za winę uznaje się fakt, iż nie przygotowuje się dostatecznie do wojny, do reagowania na ataki, do odpowiadania na przemoc. Wykraczając znacznie poza zasadę uprawnionej obrony, na płaszczyźnie politycznej taka logika konfrontacyjna jest najbardziej aktualnym czynnikiem w globalnej destabilizacji, która z każdym dniem nabiera większej dramatyczności i nieprzewidywalności. Nieprzypadkowo powtarzające się apele o zwiększenie wydatków na cele wojskowe i wynikające z tego decyzje są przez wielu rządzących usprawiedliwiane rzekomym zagrożeniem ze strony innych. W istocie, odstraszająca siła potęgi militarnej, a w szczególności odstraszanie nuklearne, wyraża irracjonalność relacji między narodami opartej nie na prawie, sprawiedliwości i zaufaniu, lecz na strachu i dominacji siły. „To zaś sprawia – jak już pisał w swoim czasie św. Jan XXIII – że narody żyją w ustawicznym strachu, jakby w obliczu nawałnicy, która może rozpętać się w każdej chwili z potworną siłą. I słusznie, gdyż rzeczywiście broni nie brak. Jest rzeczą niemal nie do wiary, żeby istnieli ludzie, którzy mieliby odwagę wziąć na siebie odpowiedzialność za mordy i nieopisane zniszczenia, jakie pociąga za sobą wojna. Nie można jednak zaprzeczyć, że jakieś jedno nieprzewidziane i przypadkowe wydarzenie może rozpalić pożogę wojenną”[4].
W 2024 r. światowe wydatki na zbrojenia wzrosły o 9,4% w porównaniu z rokiem poprzednim, potwierdzając nieprzerwaną od dziesięciu lat tendencję i osiągając kwotę 2 718 mld dolarów, czyli 2,5% światowego PKB[5]. Co więcej, wydaje się, że obecnie na nowe wyzwania chce się odpowiedzieć nie tylko ogromnym wysiłkiem gospodarczym na rzecz zbrojeń, ale także zmianą polityki edukacyjnej: zamiast kultury pamięci, która przechowuje świadomość nabytą w XX w. i niezapominanie o milionach ofiar, promuje się kampanie komunikacyjne i programy edukacyjne w szkołach i na uniwersytetach, a także w mediach, które sieją poczucie zagrożenia i przekazują wyłącznie zbrojną koncepcję obrony i bezpieczeństwa.
Jednak „prawdziwy miłośnik pokoju kocha wrogów pokoju”[6]. W ten sposób św. Augustyn zalecał, aby nie palić mostów i nie nalegać przedstawiając listę zarzutów, ale preferować drogę słuchania i – w miarę możliwości – spotkania z racjami innych osób. Sześćdziesiąt lat temu Sobór Watykański II zakończył się ze świadomością pilnej potrzeby dialogu między Kościołem a światem współczesnym. W szczególności Konstytucja Gaudium et spes zwracała uwagę na ewolucję sztuki wojennej: „Szczególne niebezpieczeństwo współczesnej wojny polega na tym, że niejako dostarcza ona sposobności do popełniania tego rodzaju przestępstw tym, którzy są w posiadaniu najnowszych rodzajów naukowo opracowanej broni, i w wyniku nieubłagalnego splotu okoliczności może skłaniać ludzką wolę do podejmowania najokropniejszych decyzji. Aby nigdy do tego nie doszło, zebrani wspólnie biskupi całego świata błagają wszystkich, a zwłaszcza rządzących narodami, a także tych, którzy sprawują nadzór nad sferą militarną, aby nieustannie pamiętali o tak wielkiej odpowiedzialności wobec Boga i całej ludzkości”[7].
Potwierdzając apel ojców soborowych i uznając drogę dialogu za najskuteczniejszy sposób działania na każdym poziomie, stwierdzamy, że dalszy postęp technologiczny i zastosowanie sztucznej inteligencji w dziedzinie wojskowości doprowadziły do radykalizacji tragizmu konfliktów zbrojnych. Zarysowuje się wręcz proces pozbawiania odpowiedzialności przywódców politycznych i wojskowych, spowodowany rosnącym „delegowaniem” maszynom decyzji dotyczących życia i śmierci osób. Jest to bezprecedensowa spirala destrukcyjna humanizmu prawnego i filozoficznego, na którym opiera się wszelka cywilizacja i który ją chroni. Należy potępić ogromną koncentrację prywatnych interesów gospodarczych i finansowych, popychających państwa w tym kierunku; jednak to nie wystarczy, jeśli jednocześnie nie sprzyja się budzeniu sumień i krytycznego myślenia. Encyklika Fratelli tutti przedstawia św. Franciszka z Asyżu jako przykład takiego przebudzenia: „W tamtym świecie pełnym wież strażniczych i murów obronnych, miasta przeżywały krwawe wojny między potężnymi rodami, podczas gdy rozszerzały się ubogie rejony wykluczonych przedmieść. Tam Franciszek otrzymał w swym wnętrzu prawdziwy pokój, uwolnił się od wszelkich pragnień panowania nad innymi, stał się jednym z ostatnich i starał się żyć w harmonii ze wszystkimi”[8]. Jest to historia, która chce mieć w nas swój dalszy bieg i wymaga połączenia wysiłków, aby nawzajem przyczyniać się do rozbrajającego pokoju, pokoju, który rodzi się z otwartości i ewangelicznej pokory.
Pokój rozbrajający
Dobroć jest rozbrajająca. Być może dlatego Bóg stał się Dzieciątkiem. Tajemnica Wcielenia, której najdalej posuniętym punktem jest uniżenie zstąpienia do piekieł, zaczyna się w łonie młodej matki i objawia się w betlejemskim żłóbku. „Pokój na ziemi” śpiewają aniołowie, obwieszczając obecność bezbronnego Boga, dzięki któremu ludzkość może odkryć, że jest miłowana tylko wtedy, gdy troszczy się o Niego (por. Łk 2, 13-14). Nikt, jak tylko dziecko, nie potrafi tak nas przemienić. I być może właśnie myśl o naszych synach i córkach, o dzieciach, a także o tych, którzy są tak samo bezbronni jak one, przeszywa nasze serca (por. Dz 2, 37). W tym kontekście mój czcigodny Poprzednik pisał, że „ludzka kruchość ma moc czynienia nas bardziej świadomymi tego, co trwałe, a co przemijające, tego, co daje życie, a co zabija. Być może właśnie dlatego tak często zaprzeczamy własnym ograniczeniom i unikamy ludzi słabych i zranionych – mają bowiem moc podawania w wątpliwość kierunek, który obraliśmy, zarówno jako jednostki, jak i jako wspólnota”[9].
Jan XXIII jako pierwszy wprowadził perspektywę integralnego rozbrojenia, które można osiągnąć jedynie poprzez odnowę serca i umysłu. W encyklice Pacem in terris napisał: „Wszyscy muszą zrozumieć, że nie da się ani powstrzymać wzrostu potencjału wojennego, ani zmniejszyć zapasów broni, ani – co jest najistotniejsze – całkowicie jej zlikwidować, jeśli tego rodzaju rozbrojenie nie będzie powszechne i całkowite oraz jeśli nie dokona się ono i w sercach ludzkich, to znaczy, jeśli wszyscy nie będą zgodnie i szczerze współdziałać. To zaś wymaga, żeby w miejsce zasady, uważanej dziś za najwyższą gwarancję pokoju, wprowadzić zupełnie inną, która głosi, że prawdziwy i trwały pokój między narodami musi się opierać nie na równowadze sił zbrojnych, ale jedynie na wzajemnym zaufaniu. Ufamy, że tak stać się może, ponieważ idzie o rozwiązywanie nie tylko nakazane przez właściwe zasady rozumu, ale również w najwyższym stopniu pożądane i przynoszące wielkie dobra”[10].
Właśnie to jest zasadniczą posługą, jaką religie powinny świadczyć cierpiącej ludzkości, czuwając nad rosnącą pokusą przekształcania w broń nawet myśli i słów. Wielkie tradycje duchowe, podobnie jak właściwe używanie rozumu, pozwalają nam wyjść poza więzy krwi lub pochodzenia etnicznego, poza te braterstwa, które uznają tylko tego, kto jest podobny, a odrzucają tego, kto jest odmienny. Dzisiaj widzimy, że nie jest to oczywiste. Niestety, coraz częściej we współczesnym świecie słowa wiary są wciągane do walki politycznej, błogosławienia nacjonalizmu i religijnego usprawiedliwiania przemocy i walki zbrojnej. Ludzie wierzący muszą aktywnie, przede wszystkim poprzez swoje życie, zaprzeczać tym formom bluźnierstwa, które przysłaniają Święte Imię Boga. Dlatego też – oprócz działania – bardziej niż kiedykolwiek, konieczne jest pielęgnowanie modlitwy, duchowości, dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego jako dróg pokoju i języków spotkania między tradycjami a kulturami. Na całym świecie pożądane jest, aby „każda wspólnota stawała się «domem pokoju», w którym wrogość uczymy się rozbrajać przez dialog, gdzie praktykuje się sprawiedliwość i pielęgnuje się przebaczenie”[11]. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek, trzeba bowiem, poprzez czujną i twórczą kreatywność duszpasterską, ukazać, że pokój nie jest utopią.
Z drugiej strony, nie powinno to odwracać uwagi wszystkich od znaczenia wymiaru politycznego. Ci, którzy są powołani do pełnienia funkcji publicznych na najwyższych i najbardziej odpowiedzialnych stanowiskach, niech „badają wnikliwie, w jaki sposób da się najrozsądniej ułożyć na całym świecie wzajemne stosunki między państwami na zasadzie równowagi bardziej zgodnej z ludzką naturą. Równowaga ta polega na wzajemnym zaufaniu, na szczerości układów, na wiernym przestrzeganiu zawartych umów. Sprawa ta powinna być tak wszechstronnie rozważana, aby mogła służyć za punkt oparcia do rozwinięcia przyjacielskich, trwałych i jak najbardziej pożytecznych przymierzy”[12]. Jest to rozbrajająca droga dyplomacji, mediacji, prawa międzynarodowego, niestety zaprzeczana przez coraz częstsze naruszanie mozolnie osiągniętych porozumień, w kontekście, który wymagałby nie delegitymizacji, ale raczej wzmocnienia instytucji ponadnarodowych.
Dzisiaj sprawiedliwość i godność ludzka są bardziej niż kiedykolwiek narażone na nierównowagę sił między najsilniejszymi. Jak przeżyć czas destabilizacji i konfliktów, uwalniając się od zła? Należy motywować i wspierać każdą inicjatywę duchową, kulturową i polityczną, która podtrzymuje żywą nadzieję, przeciwdziałając rozprzestrzenianiu się „podejścia fatalistycznego, tak jakby aktualne procesy były wynikiem anonimowych i bezosobowych sił oraz struktur niezależnych od ludzkiej woli”[13]. Jeśli bowiem „najlepszym sposobem, by panować i posuwać się naprzód bez ograniczeń, jest sianie rozpaczy i budzenie ciągłej nieufności, nawet jeśli jest to zakamuflowane pod maską bronienia pewnych wartości”[14], to takiej strategii należy przeciwstawić rozwój świadomych społeczeństw obywatelskich, form odpowiedzialnego stowarzyszania się, doświadczeń uczestnictwa wolnego od przemocy, praktyk sprawiedliwości naprawczej na małą i dużą skalę. Leon XIII jasno podkreślił to już w encyklice Rerum novarum: „Doświadczenie codzienne uczy człowieka, że siły ma słabe; ono go też składnia i wzywa do starania się o pomoc drugich. W Piśmie św. czytamy zdanie: «Lepiej jest dwom niż jednemu, gdyż mają dobry zysk ze swej pracy. Bo gdy upadną, jeden podniesie drugiego. Lecz samotnemu biada, gdy upadnie, a nie ma drugiego, który by go podniósł» (Koh 4, 9-10). I drugie zdanie: «Brat, który bywa wspomagany od brata, jako miasto mocne» (Prz 18, 19)”[15].
Oby to było owocem Jubileuszu Nadziei, który pobudził miliony ludzi do ponownego odkrycia siebie jako pielgrzymów i rozpoczęcia w sobie tego rozbrojenia serca, umysłu i życia, na które Bóg odpowiada niezwłocznie, wypełniając swoje obietnice: „On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i sędzią dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2, 4-5).
Watykan, 8 grudnia 2025 r.
Leon PP. XIV
Plan kolędy 2025/26
30.11 ul. Mleczna 1-17(nieparzyste)
6.12 ul. Mleczna 17a-31(nieparzyste), 20-6(parzyste), ul. Hodowców 46-36(parzyste), ul. Słoneczna 3-11(nieparzyste)
7.12 ul. Pogodna 1-11(nieparzyste)
13.12 ul. Pogodna 13-59(nieparzyste), ul. Pogodna 24-14b(parzyste)
14.12 ul. Pogodna 10d-4(parzyste), ul. Słoneczna 15-17(nieparzyste)
20.12 ul. Słoneczna 19a-53(nieparzyste), 38-36a(parzyste)
21.12 ul. Słoneczna 36-22a(parzyste)
27.12 ul. Słoneczna 18-2(parzyste), ul. Hodowców 28-16a(parzyste)
28.12 ul. Hodowców 16-2(parzyste)
29.12 ul. Cieszyńska 12-10(parzyste), 1-11(nieparzyste), ul. Zalewowa 1-13(nieparzyste)
30.12 ul. Zalewowa 8-2a(parzyste), ul. Cieszyńska 13-41a(nieparzyste)
02.01 ul. Cieszyńska 41-59c(nieparzyste), 92a-78(parzyste)
03.01 ul. Cieszyńska 78a- 50(parzyste)
04,01 ul. Cieszyńska 48a-40b(parzyste)
05.01 ul. Cieszyńska 40-32(parzyste), ul. Zacisze 8-2,7,12-22,66
06,01 ul. Cieszyńska 28-16(parzyste), ul. Hodowców 1-31(nieparzyste)
07.01 ul. Hodowców 35-79(nieparzyste)
08.01 ul. Hodowców 79d-111(nieparzyste)
09.01 ul. Hodowców 111a- 141a(nieparzyste)
10.01 ul. Hodowców 141-151(nieparzyste), 116, ul. Leśna 2-10, ul. Hodowców114a-106a(parzyste)
11.01 ul. Hodowców 100-76(parzyste)
12.01 ul. Hodowców 74-46a(parzyste)
14.01 ul. Cieszyńska 69a, Brzozowa 1a,2c,2,4,16, Polna 5a,6,6a,6d,12,16, Malinowa 4
Początek odwiedzin kolędowych w soboty od godz. 10.00, w niedziele i 6.01 od 17.00, w pozostałe dni od godz. o 15.00,
Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,
zbliżamy się do wyjątkowych chwil, które stanowią zwieńczenie jubileuszowego roku naszej Archidiecezji. Pragnę z całego serca zaprosić Was do wspólnego przeżywania nadchodzących wydarzeń.
W pierwszej kolejności zapraszam na uroczystą Eucharystię z okazji 70. rocznicy poświęcenia Archikatedry Chrystusa Króla, która zostanie odprawiona 30 października 2025 roku (czwartek), o godz. 18:00.
W sposób szczególny zachęcam do udziału w uroczystości odpustowej ku czci Chrystusa Króla – 23 listopada 2025 roku (niedziela), o godz. 12:00. Mszy św. będzie przewodniczył Jego Eminencja Kardynał Willem Jacobus Eijk z Holandii. Niech będzie to czas wspólnej modlitwy i dziękczynienia za dar Kościoła na Górnym Śląsku.
Na zakończenie obchodów jubileuszowych zapraszam na wyjątkowy spektakl muzyczny „Katedra”, który odbędzie się 26 listopada 2025 roku (środa), o godz. 18:30 w Hali Widowiskowo-Sportowej Spodek w Katowicach. Na scenie zobaczymy około 350 młodych artystów, m.in. orkiestrę, chóry, solistów, balet Opery Śląskiej, członków wspólnot i grup teatralno-tanecznych. Ich występom towarzyszyć będzie niezwykła scenografia multimedialna.
Wierzę, że wspólne przeżywanie tych wydarzeń umocni naszą więź oraz pozwoli czerpać radość z obecności i jedności.
Na te wszystkie wydarzenia dzielę się z Wami błogosławieństwem Ojca Świętego Leona XIV.
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita
Katowicki
Katowice, 23 października 2025 r.
Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,
pierwszy list pasterski, który piszę do Was jako Wasz nowy biskup, jest odczytywany
w niedzielę, gdy słyszymy fragment Ewangelii o wdzięczności jednego z dziesięciu
uzdrowionych trędowatych. Okazuje się, że wdzięczność jest ważną drogą do uzdrowienia. Ten,
który wrócił do Jezusa, aby Mu podziękować za uzdrowienie z trądu, otrzymał dużo więcej niż
zdrowie fizyczne. Został uzdrowiony również wewnętrznie. To prawda, że zdrowie jest bardzo
ważne, ale oprócz zdrowia ciała człowiek do życia potrzebuje też zdrowego serca, zdrowego
sumienia i zdrowej duszy.
Temat dziękczynienia z dzisiejszej Ewangelii prowadzi nas wprost do Eucharystii.
Dziękczynienie jest bowiem w sercu każdej Mszy św. Za chwilę kapłan wezwie nas do tego,
abyśmy wznieśli w górę nasze serca i dziękowali Panu Bogu, a w modlitwie prefacji
potwierdzimy wszyscy, że to dziękczynienie jest godne i sprawiedliwe. Dlaczego Bóg lubi, gdy
Mu dziękujemy? Dlaczego wolą Bożą jest, abyśmy Mu dziękowali w każdym położeniu?
Dlaczego nasza obecność i dziękczynienie podczas Eucharystii mają uzdrawiającą moc?
Nie chodzi tu tylko o kilka kulturalnych słów ani nawet o wyrażenie czysto ludzkiej
wdzięczności za spełnione prośby. Dziękczynienie to duchowa postawa człowieka, która
pozwala nam zobaczyć, jak bardzo jesteśmy kochani i obdarowani przez Pana Boga.
Przeciwieństwem dziękczynienia jest postawa braku, ciągłego narzekania i rozczarowania,
widzenia we wszystkim kryzysów i sytuacji bez wyjścia. Kiedy zaczynamy dziękować Panu
Bogu, nagle dostrzegamy, jak piękny jest stworzony przez Niego świat, ile dobra jest w ludziach
i w nas samych. Dziękczynienie sprawia, że zło jest przezwyciężane przez dobro, ciemność jest
rozpraszana przez światło, a smutek zamienia się w radość. Bóg zdumiewa się naszym
dziękczynieniem, bo ono jest zewnętrznym znakiem nadziei. Tylko ci, którzy mają nadzieję,
potrafią dziękować nawet w trudnym położeniu, bo ufają Bogu, że choć dziś doświadczają
trudności, to jutro Bóg jest w stanie dać im uzdrowienie i nowe życie.
Właśnie od takiej postawy dziękczynienia chcę rozpocząć moje posługiwanie w archidiecezji
katowickiej. Od ogłoszenia decyzji Ojca Świętego Leona XIV o mianowaniu mnie arcybiskupem
metropolitą katowickim mam świadomość, jak wielkie i odpowiedzialne zadanie stoi przede
mną. Wchodzę przecież w bogatą, stuletnią historię Kościoła na Górnym Śląsku. Może lepiej ode
mnie wiecie, ile jest w nim radości, piękna i sukcesów, a ile spraw do poprawienia i zmiany
zarówno na poziomie całej diecezji, jak i w poszczególnych parafiach i wspólnotach. Będę starał
się stawać w całej prawdzie o nas i o naszym Kościele. Nie chcę unikać spraw trudnych i uciekać
od problemów, choć wiem, że na wiele z nich nie znajdę natychmiastowych recept. Jezus
przypomina nam jednak, że przezwyciężenie wszelkich trudności zaczyna się od wiary
i wdzięczności. „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” – tak kończy się przecież ta dzisiejsza
rozmowa chorego z Chrystusem. I choć uzdrowienie trędowatego wymagało konkretnego
spotkania z Jezusem, prośby o zmiłowanie i zwrócenia się do kapłanów o świadectwo
oczyszczenia, to jednak ostatecznie wiara i dziękczynienie wyzwoliły go z choroby. Dlatego
moje serce bardziej niż lękiem przepojone jest dziękczynieniem, bardziej niż obawami
napełnione jest wiarą, że w tym wszystkim, do czego powołuje nas Bóg, są Jego łaska
i prowadzenie.
Najpierw dziękuję Panu Bogu za Wasze serdeczne przyjęcie mnie do wspólnoty Kościoła
katowickiego. Odczułem to szczególnie podczas ingresu do katedry Chrystusa Króla. Wasza
liczna obecność, modlitwy, przygotowanie tej uroczystości i wiele dobrych słów i życzeń
pozwoliły mi poczuć się jak na prawdziwych zaślubinach biskupa z jego diecezją. Radość
i wspólne świętowanie, uczestnictwo tylu biskupów, kapłanów, osób życia konsekrowanego,
przedstawicieli parafii i wspólnot, gości reprezentujących środowiska ekumeniczne, służby
cywilne, świat nauki i kultury były znakiem, jak wciąż ważne znaczenie ma dla nas wszystkich
Kościół. Moją szczególną radością była obecność osób chorych, starszych i ubogich.
Z wdzięcznością myślę o Telewizji Polskiej, Telewizji Trwam i mediach katolickich, dzięki
którym w ingresie mogło uczestniczyć także wiele innych osób.
W ingresowej homilii podkreślałem pragnienie, aby ten ingres był nie tylko mój, ale był
ingresem nas wszystkich, wejściem w nowy etap historii naszego Kościoła. To odnowione bycie
w Kościele również warto zacząć od dziękczynienia. W ostatnich czasach wiele krytycznych
słów mówimy i słyszymy o Kościele, a przecież wciąż jest w nim dużo dobra i dobrych ludzi.
Pamiętając o tym, że to nie Kościół jest najważniejszy, tylko Pan Bóg, że to nie Kościół nas
zbawił, tylko Jezus Chrystus, mamy jednocześnie świadomość, że to sam Bóg zdecydował, żeby
przychodzić do nas, nauczać nas i uświęcać nie gdzie indziej, tylko w Kościele.
Nie ustawajmy więc we wdzięczności za nasz Kościół diecezjalny. Podziwiam, jak przez cały
rok jubileuszowy odwiedzacie katowicką katedrę w ramach pielgrzymek dekanalnych,
stanowych oraz różnych środowisk wiary. Za kilka dni wyruszamy z diecezjalną pielgrzymką
do Rzymu, żeby przejść przez drzwi święte wielkich bazylik rzymskich i pokłonić się Piotrowi
naszych czasów, papieżowi Leonowi XIV. W sercu i modlitwie zabieramy na tę pielgrzymkę
każdego z Was. Przed nami 70. rocznica poświęcenia katedry, którą będziemy obchodzić
30 października, uroczystość Chrystusa Króla i wieńczący jubileusz 100-lecia naszej
archidiecezji muzyczny spektakl w katowickim Spodku, 26 listopada br. Przy tej okazji składam
podziękowanie biskupom Markowi, Adamowi i Grzegorzowi i wszystkim osobom, które
w czasie braku biskupa diecezjalnego, przez kilka miesięcy z zaangażowaniem troszczyły się
o właściwe funkcjonowanie diecezji i godny przebieg roku jubileuszowego.
Niech to dziękczynienie za Kościół, który jest w archidiecezji, przeniesie się na nasze parafie
i wspólnoty. Z wdzięcznością i nowym nastawieniem spójrzcie, proszę, na swoje parafie. Warto
może zacząć od zwykłego uświadomienia sobie, że jest wielką łaską żyć i mieszkać
„po sąsiedzku” z Panem Bogiem obecnym w Najświętszym Sakramencie, przychodzącym do nas
w innych sakramentach świętych sprawowanych w naszych parafialnych świątyniach. Warto,
widząc spadającą liczbę powołań do kapłaństwa, podziękować Bogu za posługę, życie
i towarzyszenie naszych kapłanów. Czyż nie są to wielkie dary kochającego nas Boga?
Czy można ich nie widzieć lub uznać je za zwykłą rzecz i coś, co nam się już tylko należy?
Pamiętajmy też, że Jezus w naszym kościele parafialnym jest obecny nie tylko w świętych
znakach liturgii, ale również w naszej postawie wiary i współodpowiedzialności za wspólnotę.
Można powiedzieć obrazowo, że Bóg w Kościele ma naszą twarz, ma twarz biskupa, kapłana
i każdego człowieka wierzącego. Bądźmy piękną twarzą Boga w Kościele! Duchowni i świeccy,
dzieci, młodzi i dorośli twórzmy w parafiach prawdziwą wspólnotę wiary i działania, nie tylko
korzystając z duchowych darów, ale biorąc odpowiedzialność za duszpasterskie i materialne
oblicze naszych parafii. Tak bardzo liczę na Wasze zaangażowanie w grupy modlitewne
i formacyjne, w katechezę parafialną i parafialne dzieła pomocy ubogim. Cieszę się, słysząc,
że w tylu naszych parafiach pod przewodnictwem proboszczów coraz aktywniej działają rady
duszpasterskie i ekonomiczne. Róbmy też wszystko co możliwe, aby z otwartością i miłością
głosić Ewangelię tym, których nie spotykamy już w murach naszych świątyń. Zanieśmy
im Jezusa przez odważne i radosne świadectwo wiary w naszych miejscach życia, pracy, nauki
czy odpoczynku.
Obchodzony w tym roku Jubileusz 2025 i 100-lecia archidiecezji katowickiej jest
najpełniejszym wyrażeniem dziękczynienia za to, że Bóg stał się człowiekiem, wszedł w naszą
historię i zamieszkał z nami w Kościele. Tegoroczny jubileusz jest też zaproszeniem
do przygotowania do wielkiego Jubileuszu Odkupienia w roku 2033. Wtedy to będziemy
obchodzić rocznicę śmierci i zmartwychwstania Jezusa i wydarzeń najważniejszych
dla naszego zbawienia – takich jak ustanowienie Eucharystii i kapłaństwa, zesłanie Ducha
Świętego i wniebowstąpienie czy zainaugurowanie działalności pierwszych wspólnot
kościelnych. Tak jak Pan Jezus wzrastał w mądrości i łasce u Boga od narodzenia aż po swoją
śmierć na krzyżu, tak i my przez te osiem lat dzielących nas od tego wielkiego Jubileuszu
postarajmy się wzrastać wraz z Jezusem.
Pragnę, aby każdy rok tego czasu przygotowań do Jubileuszu Odkupienia był poświęcony
kolejno: dzieciom; młodzieży; małżeństwom i rodzinie; ludziom pracy i nauki; kapłanom
i osobom życia konsekrowanego; ludziom starszym, chorym i ubogim. Tuż przed samym
rokiem 2033 pochylimy się razem nad rzeczywistością naszych parafii i innych wspólnot
kościelnych, aby stały się one jeszcze bardziej żywe, misyjne i ewangelizacyjne. Poświęcając
jeden rok kolejnym grupom w Kościele, będziemy mieli okazję do refleksji nad ich aktualną
sytuacją społeczną i religijną. Wsłuchani w głos Ducha Świętego, w świetle Słowa Bożego,
będziemy też poszukiwać sposobów dotarcia z orędziem Ewangelii do współczesnego
człowieka oraz takiego nawrócenia duszpasterskiego, które pozwoli nam lepiej służyć
uświęceniu i zbawieniu ludzi. Zapraszam Was do tej wspólnej drogi ku Jubileuszowi
Odkupienia, bo w każdym jubileuszu chodzi przede wszystkim o Boga i o takie powroty
do źródeł wiary, które ożywiają i kształtują naszą teraźniejszość i przyszłość.
W pierwszych dniach mojej posługi w archidiecezji katowickiej miałem okazję
pielgrzymować do Matki Miłości i Sprawiedliwości Społecznej w Piekarach Śląskich, do
Uśmiechniętej Pani z Pszowa i do Matki Bożej Fatimskiej w Turzy Śląskiej. Podczas
październikowej modlitwy różańcowej duchowo wędruję też do każdego kościoła i każdej
kaplicy, do każdej wspólnoty i do każdego domu znajdującego się w archidiecezji. Dziękuję
Maryi, że jest pośród nas. Każdego z Was zawierzam Jej Niepokalanemu Sercu i razem z Wami
śpiewam ku Jej czci: „Ciebie dziecięcym sercem błagamy, weź pod opiekę zbożny nasz lud.
Lepszej od Ciebie Matki nie mamy, co by w błękity wiodła nas cnót”.
Z pasterskim błogosławieństwem
† Andrzej Przybylski
Arcybiskup Metropolita Katowicki
Katowice, 9 października 2025 r.
APEL KOMISJI WYCHOWANIA KATOLICKIEGO KEP
W ZWIĄZKU Z WPROWADZENIEM DO SZKÓŁ PRZEDMIOTU EDUKACJA ZDROWOTNA
Warszawa, dnia 27 sierpnia
Drodzy Rodzice,
W roku szkolnym 2025/2026 Waszym dzieciom – począwszy od klasy IV szkoły podstawowej, aż po klasę III szkoły ponadpodstawowej – zostanie zaproponowany udział w zajęciach edukacji zdrowotnej. Zajęcia te nie są obowiązkowe, jeżeli jednak nie zadeklarujecie Państwo braku zgody do nieprzekraczalnej daty 25 września br., dziecko zostanie automatycznie zapisane do udziału w tych lekcjach i będzie miało obowiązek w nich uczestniczyć.
Dobrze wiecie, że jako rodzice jesteście odpowiedzialni za wychowanie własnych dzieci. Macie prawo wychowywać je zgodnie z własnymi przekonaniami. Jeśli widzicie, że w szkole są przekazywane jakieś wartości i zasady życia, z którymi się nie zgadzacie, możecie wyrazić swój sprzeciw.
W programie zajęć z edukacji zdrowotnej są treści wartościowe, takie jak troska o zdrowie fizyczne, higienę psychiczną czy rozpoznawanie zagrożeń. Jednak są też treści, które nie są zgodne z wiarą katolicką i narażają dzieci i młodzież na ryzyko poważnych niebezpieczeństw, mogących wpływać na całe ich życie, a także życie rodziny.
Program przedmiotu – w naszej ocenie – stanowi zagrożenie dla katolickiej wizji rodziny, małżeństwa oraz dojrzałości ludzkiej dzieci i młodzieży. Problematyka małżeństwa i rodziny, rozumianych jako wspólnota ojca, matki i dzieci, została potraktowana w nim w sposób marginalny. Tymczasem Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wyraźnie podkreśla, że małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i ojcostwo znajdują się pod szczególną ochroną państwa. W programie znalazły się treści dotyczące tożsamości płciowej oraz kwestii prawnych i społecznych związanych ze środowiskiem LGBTQ+. Wszystkie osoby zasługują na szacunek, ale ich wizja seksualności nie jest zgodna z nauką Kościoła. Proponowane treści mogą prowadzić do zniekształcenia obrazu kobiecości i męskości, a nawet powodować, że dziewczęta będą identyfikowały się jako chłopcy, a chłopcy – jako dziewczęta, w ich najbardziej wrażliwym okresie życia, w którym młody człowiek poszukuje własnej tożsamości i potrzebuje szczególnego wsparcia, opieki i towarzyszenia mu przez najbliższych. Niezwykle zaś łatwo jest wtedy skrzywdzić młodych ludzi i doprowadzić w konsekwencji do wielu zaburzeń.
Zajęcia poruszające tak istotne i wrażliwe kwestie powinny powstać w oparciu o szeroką debatę społeczną. W Polsce dużą część obywateli stanowią przecież ludzie, którzy przyjmują chrześcijańską wizję małżeństwa i rodziny.
Dlatego zwracamy się do Was, Drodzy Rodzice wyznający katolicką wiarę, abyście głęboko rozważyli proponowane zajęcia z edukacji zdrowotnej i nie wyrażali zgody na udział swoich dzieci w tych zajęciach. Wzór pisma do rezygnacji można znaleźć na stronie: takdlaedukacji.pl
Bp Wojciech Osial
Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP